środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie 2015 roku

    Pora na PODSUMOWANIE 2015 roku. Uważam, że to dobry zwyczaj przypomnieć sobie i przeanalizować to, co się wydarzyło w mijającym roku - zarówno te przyjemne, jak i mniej przyjemne doświadczenia. Na pewno jest to dobry zwyczaj dla tych, którzy pragną rozwijać się, mają określoną wizję swojego życia lub jeszcze jej szukają. Pomaga to na przyszłość podejmować lepsze decyzje i żyć życiem, którego się pragnie. 

    2015 to był rok naprawdę dobry, owocny, pełen nowych wyzwań i myślę, że zdecydowanie lepszy i bardziej przyjazny niż 2014r. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że tak wiele fajnych rzeczy się wydarzy. Wprawdzie jeszcze nie dane Wam było poznać owoców niektórych z tych działań, o których zaraz wspomnę, ale zapewniam Was, że zapowiadają się bardzo ciekawe i nietuzinkowe projekty.

     Najwięcej mojej energii i czasu poświęciłem na nowy solowy projekt – album (EP). Zakończona sukcesem akcja crowdfundingowa na rzecz nagrania albumu wzmocniła moją wiarę w moją publiczność i fanów i dodała mi skrzydeł i oczywiście umożliwiła zrealizowanie tego projektu. Praktycznie w przeciągu drugiej połowy roku udało się nagrać i doszlifować muzycznie i technicznie album, stworzyć okładkę oraz nagrać 3 teledyski, a w międzyczasie w połowie listopada zrobić premierę pierwszego singla pt. „Wieloryby i syreny”.




Premiera albumu oraz drugiego singla zaplanowana jest na początek lutego 2016.


       Rok 2015 to również praca nad innym ważnym dla mnie projektem muzycznym o nazwie Lelek, do którego musiałem się nieco przygotować zarówno pod względem wokalnym, jak i merytorycznym. Kilkakrotnie już wspominałem o nim na FB, ale przypomnę, że to nowy zespół muzyczny z kręgu muzyki etno, którego jestem współtwórcą i jednym z dwóch solistów. W naszej twórczości odwołujemy się do prasłowiańskiej kultury polskiej, ale na nowy, nie eksplorowany dotąd w polskiej muzyce sposób. 

zespół Lelek


Płyta z zupełnie nowymi kompozycjami została już nagrana i w tym momencie przechodzi finalny etap miksów, a jej premiera przewidziana jest na wiosnę 2016r.


    Kolejną ważną rzeczą, która zaczęła się materializować, a o której już od jakiegoś czasu marzyłem, jest współpraca z Teatrem Pieśni Kozła z Wrocławia. Skoro miałem takie marzenie, postanowiłem rozpocząć przygotowania do jego spełnienia, wiadomo bowiem, że aby marzenia się spełniły, trzeba pomóc w ich spełnieniu. Wziąłem udział zatem w kilku warsztatach, które przygotowywały mnie do tego rodzaju aktywności scenicznej i zgłosiłem się na intensywne warsztaty i przesłuchania do Teatru Pieśni Kozła w maju, a potem na drugi etap w październiku, gdzie mogłem uczyć się od najlepszych. "Egzamin zdałem" i zostałem zaproszony do nowego projektu „Crazy God”, którego premiera planowana jest na lipiec 2016r. Jednocześnie później zostałem zaproszony do udziału w charakterze dublera do spektaklu „Pieśni Leara” i tuż przed Świętami miałem swoją premierę, a w przyszłym roku planowane są kolejne spektakle z moim udziałem :) Nie mogę nie wspomnieć, że współpraca z Teatrem Pieśni Kozła to dla mnie ogromny zaszczyt i wielkie wyzwanie, ale to dopiero początek tej wielkiej przygody... :)





fotki z warsztatów i przesłuchań do Teatru Pieśni Kozła



trailer nowego spektaklu "CRAZY GOD"


     Z nowości jeszcze koniecznie muszę wspomnieć o zaproszeniu do koncertowania z Kapelą ze Wsi Warszawa - jednym z czołowych i właściwie najbardziej znanym na świecie polskim zespole z kręgu folk/world music. Zaśpiewałem z nimi jesienią 3 koncerty i jest szansa na więcej! I cieszę się z tego bardzo, bo mam zawsze z nimi piękny, magiczny i przemiły czas.







     Rok 2015 to nie tylko nowości, ale też kontynuacja poprzednich projektów, czyli kolejne 2 edycje „Tańca z gwiazdami”, kolejne nagrania piosenek do kreskówek w studiach dubbingowych, oraz kilka ważnych dla mnie występów:
  • widowisko „Kolory Nadziei” w Poznaniu podczas konferencji „Życie bez ograniczeń”, której głównym mówcą był Nick Vujicic. Nick zaraz po naszym występie wjechał na scenę i witał się z nami i miałem zaszczyt "dać sobie z nim huga” :)








  • mistyczny koncert „Missa Gospel's” we Wrocławiu w czerwcu
  • mój solowy koncert w kwietniu w Podziemiach Kamedulskich – wspaniała energia, piękna akustyka, piękne miejsce i cudowna publiczność – oby więcej takich koncertów! 


                     19.04.2015 Podziemia Kamedulskie 



     To teraz wypadałoby podsumować powyższe "Podsumowanie". Ale nie zrobię tego :)
Chciałbym po prostu w związku z nadchodzącym rokiem 2016 złożyć Wam najlepsze życzenia. Życzę Wam żebyście mieli odwagę spełniać swoje marzenia oraz żyć takim życiem, jakie czujecie, że jest dla Was najlepsze, a na tej drodze życzę Wam prawdziwej, czystej miłości, pozytywnego myślenia i oczywiście zdrowia. 

Pozdrawiam ciepło

Do zobaczenia i usłyszenia w Nowym Roku!

Michał 




sobota, 17 października 2015

Odważni, bezkompromisowi i szukający prawdy: ks. Krzysztof Charamsa, Olga Tokarczuk i zespół Lao Che


    Ostatnio w mediach pojawiają się głośne wyznania, które potrząsają opinią publiczną. Wypowiedzi księdza Krzysztofa Charamsy, pisarki Olgi Tokarczyk oraz zespołu Lao Che, którzy mają odwagę mówić głośno co myślą i czują, są bezkompromisowi w przekazywaniu swoich racji i mimo, że daleko im do „mowy nienawiści”, to ich postawa wyzwala u niektórych „nienawiść” ukierunkowaną przeciwko nim. Myślę, że warto poświęcić więcej uwagi temu, co mają do powiedzenia.

Coming out ks. Charamsy

Pracujący w Watykanie ks. Krzysztof Charamsa niedawno wyznał przed kamerami, że jest gejem i żyje w szczęśliwym związku z mężczyzną. Przyznał, że przez lata dusił się w poczuciu strachu przed ujawnieniem swojej orientacji seksualnej i choć Kościół oraz służba Bogu i ludziom jest dla niego ważna, nie mógł już dłużej żyć w takim zakłamaniu. Jego coming out w mediach był świetnie zaplanowany od strony PR i miał faktycznie trafić do jak najszerszego odbiorcy, aby wzbudzić poruszenie we wszystkich środowiskach, a szczególnie w Watykanie. Nie bez powodu ks.Charamsa ujawnił się na dzień przed rozpoczęciem synodu watykańskiego.


Ksiądz Charamsa tym głośnym wyznaniem bez wątpienia przekreślił swoją karierę w kościele, co więcej, zapewne będzie mu też odebrane prawo do sprawowania funkcji księdza. To cena jaką musi zapłacić za przeciwstawienie się zasadom w Kościele Katolickim oraz publiczną kontestację tych zasad, a w szczególności zasad kapłaństwa, które zabrania życia w związku uczuciowym i fizycznym z jakąkolwiek osobą. Charamsa zrobił to jednak z pełną świadomością ryzyka utraty wszystkiego, co zdobył do tej pory. Chciał zwrócić uwagę na hipokryzję kościoła w kwestii m.in. homoseksualizmu oraz wezwał kościół do respektowania prawa gejów i lesbijek do życia w zgodzie ze swoją orientacją seksualną wewnątrz kościoła, bez potrzeby ukrywania i obwiniania się za cokolwiek.

Absolutnie zgadzam się z księdzem, że Kościół nie może milczeć w tej kwestii, i zamiatać tej sprawy pod dywan, ale powinien robić to, do czego jest powołany, czyli szerzyć filozofię miłości i zrozumienia. Dobrych owoców nie zrodzi wykluczanie mężczyzny za to, że kocha drugiego mężczyznę i żyje z nim w związku. Bardzo bym chciał, żeby Kościół bardziej otworzył się na ludzi i uwierzył w ich dobre intencje i zdolność do miłości, a wtedy i zasady, które rządzą Kościołem same się rozjaśnią i zweryfikują.

Olga Tokarczuk – psychoterapeutka narodu polskiego

Parę dni temu na polskim gruncie, ale jak się okazuje również i na zagranicznym odbiła się szerokim echem wypowiedź pisarki Olgi Tokarczuk – tegorocznej laureatki nagrody Nike za książkę „Księgi Jakubowe” na temat m.in. stosunku Polaków do Żydów i do innych kultur.
Więcej o jej spojrzeniu na polską rzeczywistość zarówno dotyczącą naszej historii, jak i aktualnej sytuacji można przeczytać w wywiadzie, którego udzieliła dla Gazety Wyborczej. 



    Pisarkę spotkał internetowy lincz i spadła na nią „fala nienawiści”, bo odważyła się powiedzieć prawdę o polskiej ksenofobii oraz rasiźmie oraz skrytykowała ideę czystego etnicznie narodu, określając ją jako urojenie. Na koniec stwierdziła, że nam wszystkim (zarówno z prawej, jak i z lewej strony) potrzebna jest narodowa terapia przeciwlękowa. Jak wiadomo niewiedza rodzi lęk, więc przydałaby się nam odpowiednia edukacja w tej dziedzinie, którą mogłyby zapewnić media i szkoły pokazując, że bez wględu na różnice kulturowe i religijne jesteśmy w gruncie rzeczy wszyscy takimi samymi ludźmi, ze swoimi wadami i zaletami, pragnieniami i lękami.

Pozwolę sobie przytoczyć frament wywiadu, który pięknie puentuje te rozmowę:

Powiedziała pani, że "trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów".

- Nasuwa mi się porównanie z psychoterapią, ta polega bowiem na uświadomieniu sobie i przepracowaniu tego, co wyparte, niechciane i wstydliwe. Jej uzdrawiającym rezultatem jest uwolnienie energii, która do tej pory szła na utrzymywanie tajemnicy, zakłamywanie. Nie ma ludzi ani narodów idealnych, tylko dobrych i tylko pokojowych. Stanąć twarzą w twarz z tym, co straszne i wstydliwe - to najpierw rodzi bunt, niedowierzanie, złość. Lecz potem zaczynamy się z tym godzić i powoli rozumieć. Uświadamianie sobie własnej niejednoznaczności, skomplikowania, to proces dojrzewania.

Olga bardzo szybko odniosła się do ogromnego „hejtu”, który ją spotkał po wymienionych powyżej publikacjach na swojej oficjalnej stronie na Facebooku:

"W związku z wielką ilością hejtu, jaki wylał się na moją głowę w ciągu ostatnich dni, w tym gróźb śmierci, i w związku ze wszelkimi prymitywnymi i złośliwymi nadinterpretacjami mojej wypowiedzi dla tvp.info, chciałabym spokojnie wyjaśnić, że nie powiedziałam niczego, co byłoby nieznane historykom oraz ludziom, którzy mają podstawową wiedzę na temat historii Polski. Częścią polityki Rzeczypospolitej szlacheckiej była przemyślana i planowana kolonizacja ziem wschodnich. Włączenie po Unii Lubelskiej w 1569 roku w skład Korony terenów Wołynia i Ukrainy poskutkowało natychmiastowym napływem na te tereny szlachty polskiej, nęconej perspektywą zwiększeniem swojego stanu posiadania. Największa fala kolonizacyjna przybyła na te tereny po 1699 roku, czyli po odzyskaniu tych ziem spod panowania tureckiego. Nie jest też żadną tajemnicą, iż to, co nazywamy poddaństwem chłopów było szczególną, okrutną odmianą niewolnictwa – opis tych praktyk można znaleźć w książce niejednego historyka, a ubolewał nad nimi już choćby ksiądz Piotr Skarga w swoich „Kazaniach Sejmowych”. Wszyscy też wiemy, że obok mnóstwa przykładów bohaterstwa Polaków w czasie wojny, było wiele przypadków obojętności, a także przemocy indywidualnej i zbiorowej, które prowadziły do śmierci ofiar. Znamy takie relacje z dokumentów, które każdy może przeczytać. Niestety jest ich sporo.
W mojej wypowiedzi odniosłam się przede wszystkim do tego, co napisałam w swojej książce. Sądziłam, że jeden z moich bohaterów, ksiądz Benedykt Chmielowski, cieszyłby się z istnienia internetu jako doskonałej skarbnicy wiedzy i możliwości dyskusji. Tymczasem stał się on tubą werbalnej przemocy.
W życiu nie doświadczyłam tyle zmasowanej nienawiści, co w ciągu ostatnich trzech dni. Głęboko współczuję wszystkim hejtowanym.”

Podsumowując, chciałem powiedzieć, że bardzo podziwiam Olgę Tokarczuk za jej siłę i odwagę do mówienia głośno o sprawach ważnych i za gotowość do znoszenia wszelkich przykrości, którę ją spotykają w związku z tym. Mam nadzieję, że cena jaką Olga płaci za tę ogólnonarodową dyskusję pełną hejtu i jadu, przyniesie te pozytywne rezultaty o jakie jej chodziło. No cóż, początki psychoterapii są zawsze najtrudniejsze...
Jako osoba, która sama spotkała się osobiście ze zmasowaną mową nieanawiści w internecie pod swoim adresem, chciałbym Oldze tylko powiedzieć, że wspieram Ją z całych sił!

Lao Che jako sojusznik osób LGBT

15 października wieczorem na swoim fanpagu na fb, rockowy zespół Lao Che, znany m.in. ze swojej płyty upamiętniającej ofiary i bohaterów Powstania Warszawskiego nie tylko oznajmił przyłączenie się do Kampanii Przeciwko Homofobii, ale również ogłosił swój własny zespołowy „coming out”, a dokładnie przedstawił perkusistę zespołu Michała „Dimona” Jastrzębskiego, który ujawnił się jako gej i co więcej przedstawił w wywiadzie dla Newsweeka (link poniżej) swojego życiowego partnera, z którym jest od ośmiu lat.

W poniższym wideo zespół prezentuje swój pogląd na temat homoseksualizmu i związków partnerskich. 




Bardzo ciekawy Wywiad z Michałem „Dimonem” Jastrzębskim na temat życia w związku homoseksualnym, tolerancji i nieracjonalnym, niepotrzebym lęku:



    Jak można się było spodziewać coming-out zespołu nie spodobał się wszystkim jego fanom, z których część, na co warto zwrócić uwagę, ma nacjonalistyczne oraz ultrakatolickie poglądy. No bo jak to? Śpiewają o Powstaniu Warszawskim, kochają naród polski, a tutaj taka historia?! To przecież nie przystoi!


    Jestem pod wrażeniem postawy całego zespołu Lao Che, który solidarnie wspiera Michała i tym samym daję innym świetną lekcję tolerancji i traktowania wszelkich odmienności, jako rzeczy naturalnych i normalnych, który nie należy oceniać.

   Cieszę się, że kolejne osoby postawiły na prawdę, otwartość i naturalność. Po prostu! Bo każdy ma prawo być sobą i żyć po swojemu, pod warunkiem oczywiście, że nie robi krzywdy drugiemu człowiekowi.

A hejterzy? Im nie warto w ogóle poświęcać uwagi. Szkoda czasu i energii. Przynajmniej na razie. Bo i do tego tematu pewnie wkrótce powrócę, przedstawiając kogoś, kto no co dzień, z pełnym uśmiechem i pewnością siebie mówi hejterom „STOP”!


środa, 14 października 2015

Buika - krótka relacja z koncertu we Wrocławiu

Parę dni temu byłem na koncercie Buiki we Wrocławiu w niedawno oddanym do użytku Narodowym Forum Muzyki. Nie zawiodłem się :) To była wspaniała muzyczno-duchowa uczta, w której Buika zaczęła od prezentowania swoich afrykańskich korzeni, stopniowo przechodząc do flamenco, na którym się wychowała, jednocześnie w niezwykle smaczny i energetyczny sposób miksując te dwa, wcale nie tak odległe od siebie światy, zahaczając nawet o rocka! Uwielbiam takich wszechstronnych artystów, którzy nie zamykają się na jeden gatunek, tylko bawią się różnymi stylami w niczym nieograniczony sposób. Będzie to jednak smaczne tylko pod warunkiem, jeśli dany artysta ma ku temu predyspozycje wykonawcze, wyrobiony gust oraz dojrzałość, a tych Buika ma tak pod dostatkiem, że mogłaby obdzielić nimi nie jednego artystę.
A tak poza tym, to dawno nie otrzymałem na koncercie tak wiele uśmiechu i pozytywnej energii od śpiewaczki, która, na co warto zwrócić uwagę,  w swoich utworach śpiewa często o bólu i cierpieniu.
Poniżej umieszczam mistrzowski duet sprzed 5 lat: Javier Limon i Buika

wtorek, 13 października 2015

67 urodziny Nusrata Fateh Ali Khana

Dzień dobry! 

Dziś 67 urodziny obchodziłby Nusrat Fateh Ali Khan, dla mnie człowiek o najwspanialszym głosie, jaki kiedykolwiek słyszałem, odznaczający się nieziemską muzykalnością, ekspresją i piękną duszą.

Pewnie nie wszyscy z Was o nim słyszeli, więc przybliżę jego postać. Nusrat Fateh Ali Khan był pakistańskim śpiewakiem, znanym przede wszystkim jako wykonawca qawwali – religijnego śpiewu, który rozwinął się na gruncie sufizmu, mistycznego nurtu w islamie. Popularność na całym świecie przyniosła mu współpraca z Peterem Gabrielem (m.in. album "Passion" zawierający ścieżkę dźwiękową do filmu "Ostatnie Kuszenie Chrystusa" ) oraz Michaelem Brookiem. 
Artysta zmarł w 16 sierpnia 1997 roku w wieku 48 lat z powodu ciężkiej choroby. 

Zachęcam do posłuchania jego nagrań oraz licznych filmików na YT, które pokazują specyfikę i przybliżają niepowtarzalnego ducha występów Nusrata i jego zespołu.






Nusrat jest od lat dla mnie wielką inspiracją i niejednokrotnie wykonywałem na swoich koncertach jego utwory. Ci, którzy byli na moich koncertach z pewnością pamiętają "Mast Qalandar" (wykonanie Nusrata - pierwszy filmik u góry).
Jest on dla mnie wzorem niedoścignionym i nigdy nie zamierzałem, ani nie będę zamierzał próbować kopiować go, bo to nie tylko nie byłoby prawdziwe i szczere, ale przede wszystkim niemożliwe fizycznie. Jego skala głosu, możliwości techniczne i ekspresja są po prostu niedoścignione! Dlatego zawsze staram się interpretować utwory qawwali po swojemu, przy jednoczesnym zachowaniu ducha tego stylu i filozofii sufickiej. 

Kiedyś napiszę dłuższy artykuł o muzyce qawwali i poezji sufickiej.

Życzę Wam mistycznych doznań podczas słuchania występów Nusrata Fateh Ali Khana :) 

Michał 





 

niedziela, 6 września 2015

Parę słów o uchodźcach: "Pomagajmy, ale róbmy to mądrze i wymagajmy bezwzględnie szacunku dla naszych praw, zasad i wartości"


     Od paru tygodni, a szczególnie od kilku dni nie może dać mi spokoju kwestia uchodźców docierających do Europy. Dużo na ten temat czytam, analizuję sprzeczne ze sobą stanowiska, opierając się jednocześnie na głosie własnego sumienia i życiowych doświadczeniach, chociażby z moich podróży, również do krajów muzułmańskich lub muzułmańskich po części, jak np. Indie.
Oczywiście nie uważam się za żaden autorytet w tej sprawie i tym bardziej nie jestem w stanie przedstawić jasnego stanowiska. Wręcz przeciwnie miotam się, nie widząc jak to wszystko ocenić. Jednocześnie staram się być odpornym na medialne rewelacje i skandale i nie generalizować poszczególnych przypadków negatywnych, złowrogich zachowań uchodźców, czy też władz poszczególnych państw, niemniej jednak, ilość relacji pisemnych i filmików, przedstawiających nieakceptowane dla naszej kultury zachowania uchodźców jest zatrważająca i daje do myślenia. 

    Chcę zaznaczyć też, że daleko mi do potępiania muzułmanów, a tym bardziej potępiania islamu, jak to czyni wiele osób, widząc w nim podstawowe źródło krwawych zamachów terrorystycznych. Nie mam nic przeciwko islamowi, powiem więcej - sympatyzuję z nim, a szczególnie z jego mistycznym nurtem – sufizmem, który jest dla mnie ogromną inspiracją w mojej muzycznej twórczości. Niemniej jednak nie zamierzam być ślepy na chamstwo, brak wdzięczności, postawy roszczeniowe i agresję i nie zamierzam tego akceptować. Jestem jak najbardziej za tym, żeby uchodźcom pomóc, ale trzeba to robić mądrze, w taki sposób, żeby zasłużyć na szacunek z ich strony, bo póki co tego szacunku z ich strony w ogóle nie ma, a jest jakaś przedziwna postawa roszczeniowa i dopóki my przy całym naszym współczuciu i pragnieniu dzielenia się z innymi, nie będziemy wymagać od innych szacunku i respektowania naszych zasad, dopóty będzie to rodzić narastające niezadowolenie i coraz większą roszczeniowość, które doprowadzą do agresji, co widzimy już wśród emigrantów we Francji i Szwecji.
    Nie mam pojęcia jak rozwiązać ten problem, bo on przy całej swojej złożoności potrzebuje zaangażowania mądrych, doświadczonych ludzi. To już zadanie dla głów naszych państw, UE, socjologów, psychologów, kulturoznawców, którzy specjalizują się w relacjach z Bliskim Wschodem i Afryką.

    Reasumując: pomagajmy, ale róbmy to mądrze i wymagajmy bezwzględnie szacunku dla naszych praw, zasad i wartości.  

    Przy okazji zachęcam do lektury całkiem rozsądnego stanowiska w tej sprawie: Koniec błogostanu - nadchodzą imigranci  autorstwa Waldemara Hoffa, profesora nadzwyczajnego w Akademii Leona Koźmińskiego 

piątek, 4 września 2015

REFERENDUM 6.09.2015 - BRAĆ UDZIAŁ CZY NIE?


     Do niedawna nie miałem w zwyczaju wypowiadać się na tematy polityczne, ale no cóż, nadchodzi taki etap w życiu, że już nie tylko własny świat sztuki i muzyki się liczy, że widzi się wokoło więcej, rozumie lub nie rozumie więcej i przychodzi potrzeba i większa odwaga, niż kiedyś, by powiedzieć o czymś, co ważne głośno.  I w związku z tym chciałbym wypowiedzieć się na temat nadchodzącego referendum.
     Długo zastanawiałem się, czy wziąć w nim udział i podjąłem decyzję, że jednak nie wezmę. I to nie dlatego, że obojętny jest mi los Polski, wręcz przeciwnie, coraz bardziej kocham mój kraj i zależy mi na tym, by nam wszystkim żyło się w nim dobrze i szczęśliwie. Nie wezmę udziału w referendum dlatego, że nie chcę, by Rząd robił ze mnie idiotę, zmuszając do odpowiadania na pytania, które są NIEKONSTYTUCYJNE (jak to dotyczące JOW-ów), NIEPRECYZYJNE ( jak to dotyczące finansowania partii politycznych z budżetu państwa) oraz NIEAKTUALNE LUB NIEPOTRZEBNE (jak to dotyczące wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika) i nie chcę, by manipulował nami i naszymi głosami we własnych rozgrywkach politycznych.

Całkiem zgrabnie i dość wyczerpująco tłumaczy to Tomasz Synowiec, którego post udostępniam tutaj:  Obywatelska Postawa Niegłosowania. 
Zachęcam do lektury tych wszystkich, którzy chcą zgłębić temat i zrozumieć przyjęte przez mnie argumenty.

      Niemniej jednak absolutnie zagłosuję w Wyborach Parlamentarnych i na te z niecierpliwością czekam. Mam nadzieję, że Wy również :)

   Pozdrawiam Was serdecznie

Michał

czwartek, 3 września 2015

Wrzesień ruszył....


Witajcie moi Drodzy,

     Wrzesień ruszył pełną parą! U mnie wrzesień ruszył już nawet ostatniego dnia sierpnia, zaraz po moim powrocie z górskich wakacji :) Dobrze, że tatrzańskie szlaki trochę mi dały w kość, bo liczę na to, że zahartowałem się do boju i jestem gotów do przyjęcia kolejnych wyzwań i zdobycia „szczytów” (śmiech). Kolejna korzyść to tlące się gdzieś w głowie majestatyczne widoki na Dolinę Pięciu Stawów Polskich w drodze na Szpiglasową Przełęcz, które będą mi przypominać, że warto się trudzić w życiu.
O Tatrach i mojej pasji górskich wypraw i marzeniach z tym związanych kiedyś jeszcze szerzej napiszę, a póki co przeczytajcie sobie poniższy tekst, na który natknąłem się na tatrzańskim szlaku w pewnym pięknym, mistycznym miejscu.



     Tymczasem powrócę do Warszawy, gdzie praca wre, a wszystko zaczęło się od kontynuacji nagrań z moim nowym, tajemniczym zespołem o nazwie „Lelek”, z którym nagrywamy pierwszą płytę. Wraz z Jakubem Koźbą (wokalistą m.in. Power of Trinity)- drugim solistą zespołu, zarejestrowaliśmy już wszystkie wokale. Wsparł nas nawet swoim talentem (głosem i dobrą radą) wspaniały pedagog, muzyk Tadeusz Konador, który niczym plemienny kapłan tchnął w ten inspirowany prasłowiańszczyzną projekt ducha, którego żaden z nas, z racji też zbyt młodego jeszcze wieku, tchnąć by nie potrafił. Myślę, że ta płyta może trochę namieszać (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu) zarówno muzycznie, jak i obyczajowo i skłoni do refleksji na temat naszej polskiej kultury i jej źródeł.

    Więcej informacji o projekcie możecie uzyskać tutaj na naszym fanpagu. https://www.facebook.com/pages/Lelek/668389993291537?fref=ts

     Wraz z wrześniem rusza kolejna edycja Tańca z gwiazdami. I dobrze! Niech tańczą jak najdłużej, bo człowiek ma komu śpiewać i przy okazji w sympatycznym gronie przyjaciół muzyków i wokalistów może zarabiać jakoś na życie i podróże :) Tym razem potańczymy i pośpiewamy do połowy listopada.

     Taniec, tańcem, ale priorytetem jest jednak mój solowy projekt, czyli epka, a więc teraz coś więcej na ten temat. Jak pewnie już wiecie, udało się zebrać całą kwotę na projekt, a nawet z nadwyżką, która zasili dodatkowo nagranie teledysku w stylu LIVE. Ostatecznie zdecydowaliśmy się nagrać za tę samą kwotę zamiast występu LIVE, właśnie teledysk w stylu LIVE. To sprawi, że jakość zarówno obrazu, jak i dźwięku będzie jeszcze lepsza i tym samy ułatwi osiągnięciu efektu, o jaki mi chodzi.

     Po sierpniowej przerwie w nagraniach płyty, o których pisałem tutaj:
za kilka dni wchodzę znów do studia Tokarnia, by kontynuować nagrania płyty. Czeka nas jeszcze sporo pracy, ale już „widać brzeg”.

     We wrześniu planuję również nagranie teledysku do kolejnej piosenki. Reżyserem obydwu teledysków będzie Olga Czyżykiewicz, która wyreżyserowała mój teledysk do kolędy „Mizerna cicha”:MIZERNA CICHA - Michał Rudaś - teledysk
Inne jej znane produkcje to teledyski Sarsy „Naucz mnie” oraz Margaret „Heartbeat” - możecie sobie obejrzeć na YT. Na razie nie zdradzę pomysłu na te teledyski, ale niedługo pewnie uchylę rąbka tajemnicy, udostępniając materiały z planu.

     Na pewno wszyscy jesteście ciekawi, kiedy możecie się spodziewać premiery płyty oraz pierwszego singla z teledyskiem. Odpowiem po prostu, że płyta będzie wydana, jak tylko wszystko będzie gotowe na „tip top”, bo przede wszystkim chcę by, zanim cokolwiek ujrzało światło dzienne, było przygotowane na najwyższym możliwie poziomie (włączając muzykę, oprawę graficzną, teledyski oraz kampanię promocyjną), a to wymaga czasu. Aktualnie wstępny plan jest taki, by jeszcze w tym roku, najpóźniej w listopadzie zrobić premierę pierwszego singla, a całą epkę wydać w styczniu. Pracujemy intensywnie nad tym, by cały proces nie przeciągnął się już zbytnio w czasie i byśmy wszyscy mogli już niedługo cieszyć się owocami tej pracy.


     Jesień zapowiada się być pełna wielu wrażeń i ciekawych, pewnie niełatwych doświadczeń, zarówno w moim życiu artystycznym, jak i w naszym wspólnym życiu społeczno-politycznym.
Ostatnio dzieje się w naszym kraju oraz na świecie tak dużo, niestety złego, że trudno przejść wobec tego obojętnie i pewnie niedługo przełamię się, żeby coś napisać o tych trudnych dla nas sprawach...

     A żeby na koniec nie zrobiło się zbyt smutno, to może jeszcze raz zerknijcie wyżej na tekst o chodzeniu po górach :)

Pozdrawiam Was gorąco

Michał