wtorek, 30 stycznia 2018

Cenzura na facebooku - prawdziwa historia mojego kolegi


     Facebook coraz wyraźniej pokazuje swoje mało przyjazne oblicze. Zaniża coraz bardziej zasięgi postów, nawet gdy się płaci za promocję. Ponadto zdarza mu się bez szczególnego powodu blokować użytkowników, tak jak zablokował mojego kolegę Damiana Maliszewskiego. 
Tak sobie myślę, że Facebook po prostu został stworzony do utrzymywania mało wartościowych i płytkich relacji międzyludzkich oraz dla rozrywki i nie jest zupełnie przychylny tzw. "zbawcom świata", którzy mają odwagę na otwartą krytykę i powiedzenie "NIE" otaczającemu światu, a szczególnie samemu FB, który przecież w dużej mierze do kształtowania współczesnego świata się przyczynia. 

Zapraszam Was do lektury ciekawej historii wspomnianego wyżej kolegi. Niech będzie ona dla nas wszystkich przestrogą



   Ps. Ja osobiście używam FB przede wszystkim do celów zawodowych i promocyjnych i nie przepadam za nim jako narzędziem komunikacji ze znajomymi i przyjaciółmi. Według najnowszych zmian na FB, jego rola właśnie w zakresie robienia biznesu, czyli głównie kont typu fanpage zaczyna być marginalizowana, po to by bardziej wyświetlały się posty typowo towarzyskie, pozbawione znamion reklamy własnych treści i aby firmy, twórcy itd. płacili jeszcze więcej za docieralność swoich postów. 
        To jeszcze nie czas, by zrezygnować z FB i Instagrama, ale na pewno czas, by szukać alternatywnych sposobów dotarcia do swoich odbiorców. W tej sprawie będę się też pewnie odzywał do moich odbiorców FB i Instagrama. Chodzi o to, żebym w przypadku, gdy np zablokują mi dostęp do mojego konta, czy fanpage'a, czy nawet go zlikwidują z jakiegoś dziwnego powodu, miał kontakt z nimi. W tym momencie najpewniejszym kontaktem, choć też nie wiecznym, jest adres mailowy, który dołączałbym do specjalnego newslettera, dotyczącego mojej twórczości i życia artystycznego. Newsletter ten od czasu do czasu wysyłałbym do moich odbiorców, oczywiście za ich przyzwoleniem i aprobatą :)  To będą oczywiście sporadyczne maile, nie codzienne, jak posty na fb, bez reklam obcych marek i bez zapychania skrzynek. 
Jeśli ktoś z Was - czytelników mojego bloga, chciałby przekazać mi swojego maila do takiego właśnie newslettera, to można do mnie wysłać wiadomość prywatną na michalrudas@gmail.com
2 Ps. Pamiętajcie też o mojej stronie www.michalrudas.com, gdzie są informacje chociażby o moich koncertach i premierach. 

Pozdrawiam ciepło. 

Michal

sobota, 30 grudnia 2017

2017 - podsumowanie roku

Kolejny rok się kończy, a z nim pojawia się w mojej głowie wiele refleksji, wspomnień, podsumowań, często porównań z tym, co działo się w poprzednich latach.

 Myślę, że był to ważny i ciekawy rok. Zaczął się wypoczynkowo - wyjazdem wakacyjnym na Sri Lankę, a stamtąd do Indii, do Varanasi. Parę lat przerwy od Indii sprawiło, że mocno się stęskniłem za tym krajem. A co tam robiłem? Oczywiście codziennie pobierałem nauki śpiewu ragi indyjskiej u mojego mistrza Anupa Misry i badałem, czy ta muzyka nadal mnie tak fascynuje, jak kiedyś. I co? Okazało się, że nawet jeszcze bardziej się w nią wkręciłem! :)

Na początku lutego wróciłem do Polski z postanowieniem, że chcę bardziej poświęcić się muzyce indyjskiej i rozwijać się w tym kierunku. I muszę przyznać sam przed sobą, że zrealizowałem postanowienie :)

Niedługo po powrocie do Polski zagrałem koncert "India Fusion" w Kozienicach z moim dużym zespołem. To zawsze jest dla mnie wielkie święto móc grać z całym bandem i poszaleć sobie na scenie i tak bardzo się doenergetyzować. Niezapomniany wieczór! Szkoda, że nie udało się ponownie zagrać w tym składzie do tej pory... :(
Foto relacja z koncertu w Kozienicach

Kolejny niezapomniany i niezwykły koncert był w kwietniu w Kalinowym Sercu w duecie ze wspaniałym gitarzystą Łukaszem Chylińskim. Otrzymałem wtedy szczególną nagrodę Kalinowego Serca. To był wielki zaszczyt :) A poza tym to kocham to miejsce i każdy koncert tam to dla mnie święto!

Wiosna otworzyła niespodziewany rozdział w moim życiu - nawiązanie współpracy z Tomkiem "Ragaboyem" Osieckim i Adamem Słupczyńskim, tworzącymi duet Healing Incanation. Zaczęliśmy regularnie spotykać się i grać próby, potem koncerty, aż nagraliśmy naszą wspólną płytę "Mystic India", która ukazała się pod koniec listopada. Piękny muzyczny czas, jakiego nigdy wcześniej nie miałem. Pierwszy raz się zdarzyło, że spotkałem ludzi, z którymi mogłem regularnie, często i przez dłuższy okres praktykować klasyczną muzykę indyjską. Mam nadzieję, że ta nasza przygoda będzie nadal trwała :)


fot. Robert Wilczyński



Ten rok był też mocno teatralny. Sporo się działo z Teatrem Pieśń Kozła - spektakle "Wyspa" we Wrocławiu, Gdańsku i Warszawie oraz premierowo dla mnie "Return to The Voice". Dużo prób, przygotowań, szlifowanie szczegółów - tak drobiazgowo to jeszcze chyba nigdy nie pracowałem nad śpiewem chóralnym, jak z tym teatrem. Cudowna ekipa przezdolnych i kochanych ludzi! Cieszę się, że ta przygoda cały czas się rozwija i że w planach są kolejne spektakle :)



Kolejna teatralna premiera to "La Vita e sogno" w Rzymie w Teatro Greco w reżyserii Mariagiovanna Rosati Hansen - ukoronowanie naszej 1,5 rocznej pracy nad tym spektaklem. Super przygoda, fajni ludzie, pyszne jedzenie, boski Rzym i cudowne słońce! Artystycznie, jako całość może nie do końca moja bajka, ale czasem fajnie poeksperymentować i otworzyć się na nowe, kulturowe doświadczenia.





Zagraliśmy też parę koncertów z Lelkiem. Te występy to zawsze dla mnie duchowe święto i głęboka integracja z publicznością. Obyśmy grali jak najwięcej, bo ta muzyka ma w sobie szczególną moc.





Wracając do akcentów indyjskich, to na pewno muszę wspomnieć naszą wrześniową, niezwykle udaną trasę koncertową z Healing Incantation - wówczas z Piotrem Malcem na tabli (Kraków, Rzeszów, Tarnów). Oby więcej takich wypadów!
No i nie mogę nie wspomnieć o współpracy z Magdaleną Niernsee - wspaniałą tancerką tańca indyjskiego kathak, z którą zagraliśmy kilkakrotnie dla dzieciaczków, m.in. w Filharmonii Narodowej i Filharmonii Łódzkiej! :)




Wróciłem też do prowadzenia warsztatów śpiewu indyjskiego. Uwielbiam zarażać moją pasją innych ludzi, szczególnie gdy widzę, że to się naprawdę dzieje, a oni mają ochotę na więcej! :)
Ha ha! No i na koniec, no przecież nie mogę pominąć kolejnego akcentu indyjskiego w moim CV - nagranie do reklamy Biedronki w stylu Bollywood!



To był rzeczywiście bardzo indyjski rok! :) I to chyba na własne życzenie - przecież tak sobie postanowiłem. Uwaga! Uważajcie jakie życzenia głośno wypowiadacie, bo mogą się spełnić! :)

Fajny to był rok. Niezbyt męczący i bez nadmiaru emocji, a ze sporą ilością czasu na refleksje i szukanie mojego życiowego celu. Rozpocząłem w tym roku czas OCZYSZCZENIA - zarówno na poziomie zawodowym (rezygnacja z "Tańca z gwiazdami" oraz wycofanie się z działalności telewizyjnej), duchowym oraz fizyczno-zdrowotnym. Ten proces cały czas trwa i nie jest łatwy, bo często wymaga podejmowania trudnych decyzji i wychodzenia poza strefę komfortu.
A co z moim celem życiowym? Czuję, że jestem coraz bliżej jego określenia. To się wiąże z eliminacją różnych rzeczy i wspomnianym wcześniej oczyszczaniem, co myślę, pozwoli mi zacząć kształtować własną, indywidualną drogę.
Gdy myślę o 2018 roku, to czuję, że to będzie czas dookreślenia właśnie tego celu i mojej drogi, jak i dookreślenia siebie samego. Doświadczenia 2017 roku na tyle mnie wzbogaciły i umocniły, że czuję, że jestem już blisko. Myślę, że to będzie twórczy czas, oczywiście również muzycznie twórczy. Tęsknię za tym...

Moi drodzy czytelnicy! Na koniec krótkie, acz treściwe życzenia.
Niech to będzie dla Nas wszystkich dobry i owocny rok! Cieszmy się z małych rzeczy, kochajmy i szanujmy siebie nawzajem i wierzmy w to, że marzenia się spełniają :)








wtorek, 16 maja 2017

Pożegnanie z "Tańcem z gwiazdami"




Chciałbym oficjalnie podziękować wszystkim za współpracę przy "Tańcu z gwiazdami" i ostatecznie pożegnać się z programem.
Śpiewałem w nim nieprzerwanie od 2005 przez wszystkie 20 edycji, najpierw w TVN, a potem w Polsacie, na początku, przez pierwsze 4 edycje pod batutą Adama Sztaby, a potem przez kolejne pod batutą Tomka Szymusia.
Dorastałem i faktycznie uczyłem się zawodu wokalisty w "Tańcu z gwiazdami", nabierając dużej elastyczności wokalnej przy śpiewaniu piosenek w różnych gatunkach muzycznych i niejednokrotnie w trudnych i skomplikowanych aranżach, a co najważniejsze w towarzystwie najlepszych instrumentalistów i wokalistów w Polsce. To była wielka przygoda i każdemu muzykowi takiej życzę
Dziękuję przede wszystkim za wspaniałą współpracę Tomkowi Szymusiowi i Adamowi Sztabie oraz wszystkim muzykom i wokalistom, a także tancerzom, gwiazdom, jury i całej produkcji.












               W dziedzinie rozrywki, a szczególnie tej telewizyjnej już się spełniłem i zrobiłem moim zdaniem wszystko, co mogłem, a ukoronowaniem tej drogi był bez wątpienia mój udział rownież w programie Twoja Twarz Brzmi Znajomo.
 Nadszedł dla mnie nowy okres, w którym potrzebuję dużo przestrzeni i energii na tworzenie własnej muzyki i udział w innych ważnych dla mnie projektach artystycznych oraz budowaniu nowej, wymarzonej rzeczywistości. Nie umiem już pogodzić tych dwóch tak skrajnych światów - świata muzyki, sztuki, którą mam w głowie oraz świata rozrywki i komercji, dlatego musiałem podjąć tak radykalną decyzję o rezygnacji z programu oraz o nieangażowaniu się w kolejne tego typu programy. Oczywiście nie mówię, że usuwam się ze świata rozrywki telewizyjnej na zawsze, bo wiem, że życie jest nieprzewidywalne i pewnie jeszcze nie raz mnie zaskoczy, niemniej jednak czuję, że warto podejmować śmiałe decyzje, jeśli pragnie się spełniać swoje największe marzenia.



niedziela, 15 stycznia 2017

"Niebo będzie później" - inspirujące wyznania Natalii Niemen




Od prawie dwóch tygodni jestem na upragnionych wakacjach. Tym razem na Sri Lance, czyli takich prawie Indiach, choć w tym wypadku "prawie" czyni wielką różnicę :) O samej wyprawie napiszę więcej jeszcze innym razem, a tym razem skupię się na nieco innym aspekcie tego wakacyjnego czasu, czyli czytaniu książek, którego bardzo mi brakowało w codziennym zagonieniu, a na które wreszcie mam teraz mnóstwo czasu. Jedną z kilku pozycji, którą przeczytałem z wielkim zainteresowaniem jest zawarty w książkowej formie wywiad rzeka z Natalią Niemen pt. "Niebo będzie później".





Natalię znam od wielu lat - poznaliśmy się w zespole TGD w 2000 roku, w którym śpiewałem przez parę lat i już od tamtej pory była mi bliską osobą, kimś w rodzaju siostry, którą darzę szacunkiem i podziwem, choć może nigdy nie dane nam było zbudować przyjaźni. Gdy nasze drogi artystyczne się rozeszły i potem mieliśmy bardzo rzadki kontakt ze sobą, ja nadal chętnie obserwowałem co u Natalii się dzieje artystycznie, a w ostatnich paru latach tym bardziej, szczególnie od momentu jej występu na Festiwalu w Opolu w 2013 z piosenką "Dziwny jest ten świat" jej ojca Czesława Niemena i jednocześnie w duecie z nim (nagranie Czesława leciało na telebimie). To był niezwykle mocny i przejmujący występ, który dopełniała na koniec improwizacja Natalii w stylu gospel. Umieszczam poniżej dla przypomnienia.



Chętnie sięgnąłem po tę książkę, bo Natalia jest dla mnie fascynującą postacią pod wieloma względami: obdarzona niespotykaną wręcz muzykalnością, feelingiem i ekspresją wokalistka, jednocześnie o bardzo sprawnej technice wokalnej, a do tego kobieta mądra i odważna, nie bojąca się mówić, czy śpiewać głośno o tym,  co myśli i co jej leży na sercu.



Książkę, a właściwie wywiad z artystką czytałem z wypiekami na twarzy! Muszę przyznać, że dawno nie czytałem wywodów tak mądrych i wartościowych, a jednocześnie szczerych i pozbawionych sztucznej pozy. Natalia opowiada o swoim życiu, dzieciństwie i dorastaniu oraz swoim macierzyństwie i oczywiście artystycznym życiu. Ważnym i często powracającym wątkiem jest oczywiście osoba jej ojca Czesława, co jest szczególnie interesujące, bo pokazuje tego wielkiego artystę, obserwowanego z perspektywy codziennego, domowego życia jako ojca i męża ze swoimi wadami i zaletami - czyli po prostu normalnego człowieka. Opowieści Natalii są często i dogłębnie przeplatane jej doświadczeniami duchowej relacji z Bogiem, jako że jest zadeklarowaną chrześcijanką i w swoim życiu prywatnym i zawodowym idzie właśnie taką ścieżką. Jej filozofia życia na pewno wyda się bardzo interesująca nie tylko dla chrześcijan, ale i dla wszystkich tzw. poszukujących, bez względu na wyznawane wartości. Dla mnie osobiście jest ona niezwykle inspirująca, mimo, że moja filozofia życia nie do końca pokrywa się z tym, co mówi Natalia i na pewno daleko mi do reprezentowanego przez nią radykalizmu moralnego i religijnego. Ponadto, podziwiam w Natalii odwagę w mówieniu o tym, w co wierzy, bez względu na ewentualne odrzucenie czy krytykę. To jest kobieta, która ma w sobie wiele pokory i siły, a to skąd ją czerpie niech przybliży Wam już lektura tej książki.

Tę książkę polecam też wszystkim matkom, które zmagają się z "urokami" matczynej i zawodowej codzienności oraz wszystkim artystycznym duszom.
Inspirujący jest też stosunek artystki do naszego współczesnego świata, w którym rządzi kult robienia kariery, bogacenia się i wygodnego, płytkiego życia, który podsumowuje tak, jak jej ojciec określeniem "syfilizacja".

W opowieściach Natalii mimo poruszanych ważkich tematów nie brakuje poczucia humoru i dystansu, a jej język jest nietuzinkowy i niezwykle barwny, przez co lektura zyskuje na atrakcyjności i przystępności.

Polecam przeczytać. Jestem ciekaw Waszych wrażeń i refleksji. 

czwartek, 29 grudnia 2016

2016 rok - podsumowanie działań artystycznych

Co to był za niesamowity rok!!! Tyle się działo, że z braku czasu musiałem niestety odłożyć pisanie bloga, choć trochę żałuję, bo było o czym pisać... :) Większość aktywności internetowej przeniosłem na facebookowy fanpage, bo łatwiej było dzielić się tam szybko zdjęciami, filmikami, czy komentować, co się aktualnie u mnie dzieje.  Niemniej jednak postaram się w skrócie przypomnieć i niejako podsumować, co najważniejszego działo się przez ostatnie 12 miesiące w moim życiu artystycznym.

To był dla mnie rok ważnych dwóch płytowych premier. W lutym wyszła EP-ka "Wieloryby i syreny", której towarzyszyły teledyski do trzech piosenek: "Raj Song", "Wieloryby i syreny", "Kołysanka dla wojownika", a w marcu debiutancka płyta folkowego zespołu "Lelek", którego jestem współtwórcą. 



                                                                



Dużo spraw organizacyjnych, promocja, wywiady i wiele innych atrakcji, w tym koncert-widowisko promujące nową EP-kę w klubie Progresja z zespołem, wizualizacjami i gościnnym tanecznym udziałem Magdaleny Niernsee. To było wydarzenie, które będę mile wspominał i z utęsknieniem czekać będę na kolejne tego typu koncerty "na wypasie"... :) 


fot. Michał Wende
fot. Michał Wende
fot. Michał Wende



Początek lata zapowiadał się nieszczególnie pod względem zawodowym, więc nastawiałem się na liczne wycieczki rowerowe oraz rozpoczęcie pracy nad kolejnym albumem, na który mam już od ponad roku pomysł. Natomiast nagle na początku czerwca dostałem zaproszenie do spektaklu teatralnego i warsztatów we Włoszech od mojej znajomej włoskiej reżyserki Mariagiovanny Rosati  Hansen vel "Magia" i niespełna 2 tygodnie później znalazłem się w pięknej Umbrii z cudownymi ludźmi, gdzie rozwijaliśmy swój warsztat aktorski i muzyczny na bazie sztuki "Życie snem" Caldero de la Barca. Piękny i ważny był to dla mnie czas, bo zrobiłem nie tylko kolejne kroki w otwieraniu się emocjonalnym, ale też w procesie samoakceptacji. 


scena z naszego ulicznego spektaklu


To piękna włoska przygoda będzie miała swoją kontynuację. Prace nad spektaklem cały czas trwają w Rzymie, a ja dołączę do ekipy w lutym 2017. 


Jak pewnie się domyślacie, powoli zbliżam się do wspomnienia mojej największej przygody tegorocznej, czyli udziału w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo"! Regularną pracę nad programem rozpoczęliśmy w połowie lipca, a zakończyliśmy pod koniec października. To było 3,5 miesiąca wielkiej przygody - nowej i fascynującej, świetnej zabawy i nie będę ukrywał - ciężkiej pracy. Muszę przyznać, że dawno tak intensywnie nie żyłem, tym bardziej, że w między wszystkimi działaniami związanym z TTBZ, śpiewałem w "Tańcu z gwiazdami" i grałem koncerty. Całe szczęście starczyło mi energii i zdrowia. Poznałem cudownych  i przezdolnych ludzi - uczestników, trenerów, pracowników produkcji i charakteryzacji, kostiumów. Wierzę, że nasze dobre znajomości przetrwają lata. 
Wcielałem się w tylu wspaniałych i intrygujących artystów jak: Shania Twain, Kazik, Placido Domingo czy Andrzej Zaucha - to niepowtarzalne doświadczenie. Myślę, że miałem ogromne szczęście móc występować w tym programie i będę to wspominał z rozrzewnieniem i uśmiechem na twarzy. 




                                                     jako Kazik Staszewski




                                                jako Placido Domingo


Tak sobie myślę, że ten program to takie zwieńczenie mojej coverowej działalności. Cóż większego, ciekawszego i z większą pompą mogę zrobić w tym wymiarze? 
A drugi wniosek - niezwykle fascynujące było wcielać się w te wszystkie postaci, ale jednak najbardziej lubię być sobą, w swojej skórze i być wolnym :) 


Po zakończeniu pracy nad TTBZ oraz zaśpiewaniu finałowego odcinka 19-ej już edycji Tańca z gwiazdami, wyjechałem do Wrocławia, gdzie dołączyłem do zespołu Teatru Pieśni Kozła, pracującego nad spektaklem "Wyspa" na podstawie "Burzy" W. Szekspira w reż. Grzegorza Brala. 
To był dla mnie totalny przeskok z mainstreamu do onirycznego świata symboli, delikatnej materii i subtelnych, nieoczywistych dźwięków oraz fascynujących ludzi, o pięknych duszach. Od 1 do 4 grudnia graliśmy premierowe spektakle i doznawaliśmy razem z publicznością katharsis. Z pełną świadomością przyznaję, że to było katharsis. 



Niezmiernie się cieszę, że trafiłem do Teatru Pieśni Kozła i mogę z nimi współpracować - to doświadczenie wraz z tworzeniem mojej muzyki i graniem moich solowych koncertów utrzymuje mnie na powierzchni oraz w równowadze psychicznej i duchowej. Bez tych doświadczeń, mam wrażenie, że wyschnąłbym na wiór w świecie mainstreamu, celebrytów i medialnej rozrywki. 

Po intensywnym i niezwykle fascynującym roku 2016, nadszedł upragniony i myślę, że absolutnie zasłużony czas zwolnienia i odpoczynku :) Za chwilę opuszczam nasz piękny kraj, choć może o tej porze roku nie najpięknieszy i wyruszam tradycyjnie do Azji, najpierw do Sri Lanki, a potem do Indii, żeby złapać trochę słońca, ciepła, poprzebywać w dzikiej naturze i zaczerpnąć nowej energii. Stęskniłem się za Indiami, tym bardziej, że nie byłem tam już ponad 3 lata. Planuję odwiedzić też w Varanasi mojego mistrza Anupa Mishrę i szkolić dalej mój śpiew indyjski :) 

Pod koniec stycznia wracam i rzucam się w wir pracy. 

A jakie plany na 2017? W lutym Teatr Pieśni Kozła we Wrocławiu - dalsze próby i spektakle, potem próby w Rzymie do "Życie Snem", a pod koniec miesiąca koncerty (solo i z Lelkiem) w Polsce. Od marca "Taniec z gwiazdami", a potem zobaczymy...
Cele, plany, zamierzenia pewnie się wykrystalizują podczas moich wakacji, ale już teraz mam postanowienie, by możliwie jak najwięcej czasu poświęcić na pracę nad nową płytą oraz rozwój własny w kierunku realizacji głównego artystycznego celu, o którym kiedyś wspomnę :) 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam Wspaniałego Nowego Roku, obfitującego w zdrowie, pomyślność i spotkania z dobrymi i mądrymi ludzi. 

Michał Rudaś 



czwartek, 24 marca 2016

“W muzyce ważniejsze jest dążenie do prawdy niż do perfekcji” – mój wywiad dla JazzSoul.pl

Witajcie!

Dziś wieczorem ukazał się wywiad, którego udzieliłem kilka tygodni temu Sergiuszowi Królakowi - redaktorowi portalu muzycznego JazzSoul.pl.
Motywem przewodnim był temat dążenia do prawdy.
Przeczytałem sobie ten wywiad przed chwilą jeszcze raz i doszedłem do wniosku, że chyba z wiekiem robię się coraz odważniejszy w wygłaszaniu poglądów i dzieleniu się swoimi przemyśleniami... Czy to dobrze? Mi się wydaje, że tak :)

Zachęcam do lektury, tym bardziej, że moim zdaniem to jeden z najciekawszych wywiadów, jakich ostatnio udzieliłem, a ponadto wspomniałem o paru kwestiach, o których do tej pory nie wypowiadałem się publicznie...

PRZECZYTAJ WYWIAD

Pozdrawiam ciepło :)

Michał 

środa, 23 marca 2016

Hymn do Żywy - premiera teledysku naszego zespołu Lelek


bogini Żywa, jej kapłanki i żyrzec :) 

Sława! - tak pozdrawiali się kiedyś Słowianie :)
Z wielką radością chcę podzielić się z Wami naszym nowym dziełem muzyczno-wizualnym, w którym w warstwie muzycznej jestem kompozytorem melodii oraz współwykonawcą partii solowych, a warstwie wizualnej gdzieś na ósmym planie oddającym się plemiennym tańcom uczestnikiem najlepszej imprezy tego przedwiośnia na prawym brzegu Wisły :)



Reżyserką i współautorką scenariusza jest Julia Groszek, która skompletowała znakomity zespół realizatorów oraz niecodzienną obsadę. Wideoklip nakręcony został w całości w Warszawie: w przestrzeniach stołecznych uczelni, biur i ulic oraz na brzegu Wisły po jej prawej, dzikiej stronie. Rolę tytułową w teledysku zagrała Sylwia Świątkowska, skrzypaczka i wokalistka Kapeli ze Wsi Warszawa, gościnnie występująca także na płycie formacji Lelek. W drugim planie zobaczyć można innych muzyków formacji, z kolei spotkanie z boginą Żywą uświetniła swoim tańcem Mohini Indian Dance Group. Tancerki, podobnie jak Żywa i jej orszak, wystąpiły w specjalnych kostiumach przygotowanych przez projektantkę Dagmarę Czarnecką.